
Po zagłębieniu się w zakamarki naszej strony, naszły mnie pewne pytania którymi chciałbym się z wami podzielić.
Czytając o zawirowaniach transferowych przypominam sobie zeszłoroczne słowa Pepa Guardioli: „z ewentualnymi transferami poczekajmy do końca sezonu”. Jak się okazało im mniej szumu wokół drużyny, tym lepsze rezultaty. Ale wróćmy do tematu. Wyczytałem ostatnio o zainteresowaniu Barcelony, piłkarzem Valencii – Silvą. Powtarzały się liczne komentarze, które brzmiały wręcz jednogłośnie: „przyda się na 100%!”. A ja z tego miejsca pytam się czy ktoś pamięta jeszcze zachwyty kibiców nad ewentualnym, zimowym transferem Robinho? Chciałbym się również dowiedzieć gdzie teraz kibice widzieliby miejsce dla nieporadnego piłkarza Santosu? Oczywiście nie kwestionuje talentu Robinho, czy Silvy, ale czy warto przez sprowadzenie takiego gracza, notabene reprezentanta Hiszpanii, pozbawić szans na grę w pierwszej jedenastce zawodnika pokroju Pedro? Jak widać Barca źle na wychowankach nie wychodzi.
Potrzeba tylko dobrej ręki, jaką bez wątpienia do młodych piłkarzy ma Pep Guardiola – były trener juniorskiej drużyny Barcelony, aby wprowadzić uzdolnionych młodzików do pierwszego składu. Busquets, Pedro, Iniesta za posiadanie tych piłkarzy w swoich jedenastkach, czołowe kluby europy zapłaciłyby, z wielką chęcią, majątek. Wspomnę również o zgoła odmiennych przypadkach. Chodzi mi tutaj o Pique oraz Fabregasa. O takich wychowanków zawsze warto się starać. Są przecież piłkarsko ukształtowani przez szkółkę Barcelony. Jeśli dodatkowo wyrażają chęć gry w Dumie Katalonii, to wystarczy tylko dobrze negocjować z klubami. Jak pokazał przypadek Pique, było warto. Czekam więc z niecierpliwością na finał sprawy Fabregasa. Jeśli zaś chodzi o motywację do gry dla takich zawodników, to wystarczy, że napisze iż jest to ich życiowe marzenie, a dla klubu który noszą w sercu, patrz Barca, przez pełne 90 minut, a nawet i więcej możemy być pewni, że będą „gryźć trawę”.
Pojawia się również aspekt graczy starszych, liderów drużyny i to wcale nie wychowanków klubu. Oczywistą rzeczą jest, że rok rocznie akademia nie będzie dostarczać jedenastu „perełek” i to jeszcze każdej na inną pozycję. Dlatego warto dokonywać pewnego rodzaju roszad. Osobiście uważam, że wymiana na linii Inter – Barca, była pomysłem genialnym. Trzymanie w składzie i Eto’o, i Ibrahimovica mijałoby się z celem. Natomiast w ten sposób zarówno zyskał Inter, jak i Barca. Sprzedasz koszulek rośnie, motywacja do gry w nowym miejscu jest ogromna, tak samo jak chęć pokazania się kibicom i zdobycia wymarzonych trofeów. Jednak wracając do tematu transferu Silvy czy Ribery’ego, rodzi się pytanie: czy nie szkoda talentu Pedro?
„Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Zdaje mi się, że w myśl tego przysłowia powinna podążać również polityka transferowa klubu. Jeśli gdzieś w drużynie są braki, proszę bardzo kupujmy zawodników. Najlepszym przykładem jest newralgiczna pozycja bramkarza. Gdy w końcu Victor zaczął grać na najwyższym poziomie, potrzebny jest nam już tylko zmiennik. Jeśli akademia piłkarska tak owego nie dostarczy, czemu działacze mieliby nie wydać pieniędzy na solidnego rezerwowego. Jeśli natomiast jest w drużynie dziura lecz uda się dzięki temu dać szanse obiecującemu juniorowi, czemu tak waśnienie postąpić?
Chciałbym jeszcze zaznaczyć jedną rzecz, gdyż boję się pod tym kątem oskarżeń. Nie mówię żeby od zaraz zrobić w drużynie limit wieku 20 lat. Jak wszędzie potrzebni są liderzy (Puyol, Xavi), gdyż najlepszym przykładem ambitnej, pełnej werwy drużyny, lecz pozbawionej właśnie „mózgu” jest Arsenal. Taka drużyna nie może osiągnąć zbyt wiele, za to jak pięknie popatrzeć na tą pełną polotu i fantazji grę młodych zawodników, których, nie tak jak rutynowych graczy ogranicza zwykła, zimna kalkulacja.
A jaka jest wasza opinia na ten temat, stawiać na juniorów, czy kupować sprawdzonych i obytych na europejskich boiskach graczy?
[Źródło:
własne]