
Jak powszechnie wiadomo, Davidem interesuje zarówno Real jak i Barcelona. Obie drużyny bardzo chciałby mieć w swoim składzie piłkarza o takim potencjale, jaki posiada pomocnik Valencii. Dlatego postanowiłem trochę pomóc Davidowi i przedstawić trzy aspekty, którymi powinien się kierować, przy ewentualnej zmianie klubu. Są to: aspekt sportowy, adaptacja w nowy zespole i aspekt finansowy.
Aspekt sportowy: Kadra Realu jest zdecydowanie szersza niż Barcelony, a co za tym idzie jest ciężej o miejsce w pierwszej jedenastce. Tym bardziej, że „Królewscy” są naszpikowani gwiazdami, szczególnie po ostatnich wojażach na rynku transferowym Florentino Pereza. Oczywiście obecność tylu gwiazd w jednym zespole prędzej czy później spowoduje konflikt między nimi, który ma grać, a który nie. I od razu nasuwa się pytanie, czy Silva chciałby grać w takiej drużynie, która do złudzenia przypomina bombę z opóźnionym zapłonem. Nawet gdyby David wybrał Real, to pojawia się kolejny problem. Otóż występuje on głównie na pozycji pomocnika, głownie lewego, może też grać jako napastnik, czyli są to pozycje mocno obsadzone. Wystarczy wymienić chociażby Rafaela van der Vaarta, Gutiego czy też Roystona Drenthe. Konkurencja jest ogromna. W dodatku Real walczy jeszcze o pozyskanie Francka Ribery'ego, którego nominalną pozycją jest właśnie lewa pomoc.
Inaczej sytuacja ma się w Barcelonie. W zespole Pepa Guardioli na lewej flance występuje Thierry Henry, Iniesta i czasem Pedro. Należy mieć jednak na uwadze, że francuz ma już swój wiek i nie wiadomo ile jeszcze pogra w barwach „Blaugrana”. Tym bardziej, że Thierry'ego bardzo pociąga amerykańska MLS i chce spróbować w tej lidze swoich sił. Mówi się, że „Titi” opuści Barcelonę w letnim okienku transferowym. I tu pojawia się okazja dla Davida Silvy, który z powodzeniem mógłby zastąpić francuza i stać się jeszcze większą gwiazdą. W aspekcie sportowym liczy się jeszcze styl gry drużyny. Real to przede wszystkim szybkie ataki, gra na Cristiano Ronaldo, strzały z za pola karnego. Raczej brak gry pozycyjnej i kombinacyjnej, na którą nastawiona jest Barca. „Blaugrana” jest przy piłce 70% czasu meczu, jej akcje są skomplikowane, bardzo wyszukane. Jest to zdecydowana odwrotność „Los Blancos”. Davidovi Silvie raczej bliżej było by do ekipy Pepa Guardioli, gdyż jego szybkość, technika doskonale uzupełniałaby geniusz Xaviego i Iniesty.
Adaptacja w nowym zespole: Przy tym aspekcie od razu można powiedzieć, że Barcelona zdecydowanie góruje nad Realem. Wystarczy wspomnieć Ibrę, Daniego Alvesa, czy Seydu Keitę. Ci piłkarze bez najmniejszych problemów przystosowali się do nowego otoczenia. I jak nie raz podkreślali w wywiadach, pomoc jak im została udzielona w pierwszych tygodniach pobytu w klubie, była ogromna. Inni zawodnicy z zespołu pomagali im, wspierali. Sztab szkoleniowy dbał, by wszystko poszło zgodnie z planem. Na przykład Ibrahimovic. Wielka gwiazda, wybuchowa, ciężka do okiełznania. A jednak po przyjściu do Bacy jest już zupełnie innym piłkarzem, niż był w Interze. Szybko nauczył się stylu gry, pojął zasady jakie panują w szatni.
Jednym słowem jego aklimatyzacja przebiegła bardzo szybko. Przychodząc do Barcy Silva mógłby liczyć również na pomoc Iniesty, Xaviego czy Puyola, z którymi występuje w reprezentacji i którzy są jego przyjaciółmi. Natomiast w Realu wielu piłkarzy ma bardzo duże problemy z aklimatyzacją. Dla przykładu wystarczy wspomnieć o Rafaelu van der Vaarcie, który dopiero w tym sezonie zaczął błyszczeć, o Granero, Robenie. Można by tak dalej wymieniać zawodników, którym ciężko było się przystosować do gry w barwach „Królewskich”. Podsumowując, Barcelona jest klubem bardziej przyjaznym dla piłkarzy niż Real.
Aspekt finansowy: Jest to jedyny powód, dla którego Silva mógłby wybrać Real. Oczywistym jest, że Florentino mógłby zaoferować gwieździe Valencii astronomiczny kontrakt, nie obawiając się przy tym tzw. „kominu płacowego”. Inaczej sytuacja wygląda w Barcelonie. Tutaj najlepiej opłacany jest Messi i trudno wyobrazić sobie sytuację, w której nowo przybyły piłkarz dostaje więcej niż 10 mln euro za sezon gry. W Barcie płace poukładane są prawidłowo. Owszem, są też wysokie, ale nie wyczerpują budżetu klubu, dlatego Silva na pewno nie dostałby takich pieniędzy jak w Realu. Na koniec pozostaje tylko pytanie, czy David bardziej woli zarabiać miliomy, czy też uczestniczyć w genialnym programie sportowym Pepa.
Podsumowując, za Realem przede wszystkim przemawiają pieniądze Florentina Pereza. Natomiast Barcelona oferuje możliwość zdobywania trofeów, przyjacielską atmosferę w szatni, wysoki poziom treningów pod okiem Pepa i możliwość zostania członkiem najlepszego zespołu piłkarskiego na świecie. Miejmy nadzieje, że w letnim okienku transferowym David zdecyduje się na założenie trykotu w bordowo - granatowe barwy.